O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

„NACZELNIK MA ZAWSZE RACJĘ”

Już ponad dwa lata żyjemy w kompletnej anomalii politycznej. Rozpoczęło się od tworzenia pierwszego rządu PiS. Beata Szydło została wysłana na urlop, aby nie przeszkadzała w formowaniu jej gabinetu. Taka dewiacja dyktatorska stała się normą, nikogo nie dziwi ta praktyka sprzeczna z Konstytucją i zdrowym rozsądkiem. Kiedyś zapewne powstanie wiele prac, doktoratów i habilitacji o tym despotycznym sprawowaniu władzy przez Jarosława Kaczyńskiego. Charakterystyczną cechą tego jednowładztwa jest pogardzanie ludźmi. Oto przykłady z minionego tygodnia.

Nowy szef MSZ Jacek Czaputowicz, który rozpoczął dynamicznie swoją pracę i w jednej z pierwszych wizyt zagranicznych w Berlinie, podjął próbę dyplomatycznego wyjścia z wrzuconego kilka miesięcy temu tematu reparacji, niczym kłoda pod relacje polsko-niemieckie. Wysiłek Czaputowicza został przyjęty ze zrozumieniem w Berlinie, ale tylko w Berlinie, bo „naczelnik” Kaczyński na drugi dzień zdezawuował publicznie te zabiegi ministra spraw zagranicznych.

Innym przykładem może być sprawa senatora Koguta. Komisja regulaminowa Senatu, która miała możliwość zapoznania się szczegółowo z materiałem śledztwa, rekomendowała Senatowi odrzucenie wniosku prokuratury o aresztowanie senatora Koguta. Odpowiedzią „naczelnika” Kaczyńskiego było wezwanie senatorów PiS na dywanik w celu zdyscyplinowania ich, aby zgodzili się na aresztowanie senatora, który sam się zrzekł immunitetu i sam się zgłosił do prokuratury. Senat jednak w tajnym głosowaniu nie wyraził zgody na aresztowanie senatora Koguta, ale nie „naczelnik”. Kaczyński skrytykował publicznie suwerenną decyzję wyższej izby parlamentu. Powód postawy „naczelnika” typowy dla niego, po prostu chęć zemsty na senatorze Kogucie, który odważył się startować na szefa struktur PiS w Małopolsce wbrew stanowisku „naczelnika” i wygrał demokratycznie te wybory z kandydatem wspieranym przez Kaczyńskiego.

Przykład trzeci. W piątek, 19 stycznia, nowy minister zdrowia Łukasz Szumowski, rozpoczął negocjacje z lekarzami rezydentami, którzy pierwszą rundę tych rozmów ocenili jako „konstruktywną i merytoryczną”. Warto, aby lekarze pamiętali, że dopóki tych negocjacji nie zatwierdzi Kaczyński, wszelkie ustalenia będą funta kłaków warte. Ale w kontekście tych rozmów zwróćmy uwagę na pewną oczywistość. Zmiany w opiece zdrowotnej MUSZĄ być dokonywane kompleksowo i ponad partyjnie. Zdrowie obywateli nie ma przynależności partyjnej. Doraźne porozumienia, raz z pielęgniarkami, raz z rezydentami, nie rozwiążą, tylko pogłębią chaos w systemie. Przy stole negocjacyjnym w wypracowaniu nowoczesnego i racjonalnego systemu opieki zdrowotnej nie może zabraknąć żadnych środowisk, ani zawodowych, ani politycznych, ale nade wszystko nie może zabraknąć środowisk pacjentów, bo opieka zdrowotna jest dla nich. Bez wprowadzenia pierwiastka konkurencyjności do opieki zdrowotnej, każde pieniądze będą za małe, bo nie będą wydawane racjonalnie. No ale na drodze tych oczywistych oczywistości stoi „wszystkowiedzący naczelnik”, który chce o wszystkim sam decydować, o naszym zdrowiu również.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...