O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

„NIECH WYJADĄ”, FRANKOWICZE TEŻ?

Te dwa słowa stały się symbolem pogardy tej władzy dla społeczeństwa. Wykrzyczane zostały przez posłankę PiS Józefę Hrynkiewicz z ław sejmowych podczas debaty o dramatycznych problemach w służbie zdrowia. W ten sposób PiS ustami posłanki Hrynkiewicz znalazł problem rozwiązania obecnego protestu młodych lekarzy rezydentów, którzy co należy z całą stanowczością podkreślić nie są jakimiś niedoświadczonymi stażystami, tylko po 6-letnich studiach i ponad rocznym stażu pełnią rolę pełnoprawnych lekarzy we wszystkich szpitalach w całej Polsce.

Większość z tych lekarzy rezydentów mogłaby rzeczywiście wyjechać z kraju w każdej chwili. Znają języki, mają doświadczenie i wiedzą, że ich koledzy, którzy już wyjechali pracują po niespełna 40 godzin tygodniowo i mają warunki płacowe, które umożliwiają im swobodne utrzymanie rodzin i gwarantują dalszy rozwój zawodowy w godnych warunkach.

Politycy PiS, oprócz haniebnych insynuacji pod adresem zdesperowanych lekarzy, którzy uciekli się do najbardziej drastycznej formy protestu głodowego, powtarzają jak mantrę o tym co było za rządów PO. Ale żaden z tych polityków, uprawiających „politykę historyczną”, nie zająknie się słowem, że na początku rządów PO świat pogrążył się w największym kryzysie finansowym od ponad 70 lat. Rząd PO, jako jeden z kilku na świecie czynił wszystko, aby uchronić kraj przed wpadnięciem w spiralę recesji co się udało. Musieliśmy nie tylko ciąć w pierwszym roku wydatki o 30 miliardów, ale zwiększać deficyt przez kilka lat, wszystko po to, aby przejść „suchą nogą” przez ten globalny kryzys, co się udało tylko kilku państwom na świecie. Ale i tak podczas 8-letnich rządów koalicji PO-PSL nakłady na opiekę zdrowotną zwiększyły się o blisko 100%, co i tak było za mało, ale w tych warunkach optymalne.

Dzisiaj podobno, według codziennej propagandy polityków PiS, Polska z kraju rzekomo znajdującego się w ruinie, nagle stała się krajem mlekiem i miodem płynącym, z nadwyżką budżetową o czym premier Morawiecki nieustanie zapewnia. Nie do podważenia jest koniunktura światowa w gospodarce, której Polska jest beneficjentem, głównie przez zwiększony eksport. Więc gdzie są te miliardy, skoro deficyt budżetowy jest wpisany w roku bieżącym i przyszłym na poziomie rekordowym? Podsumowując, PO wskazuje realnie skąd wziąć pieniądze doraźnie i sukcesywnie, aby z roku na rok zwiększać odsetek nakładów na opiekę zdrowotną do minimum 6,8% PKB rocznie.


Nie mogę również nie odnotować projektu ustawy Prezydenta dla „frankowiczów”. W kampanii wyborczej Prezydent nie obiecywał, ale zapewniał, że rozwiąże ten problem jako priorytetowy. Co zrobił Prezydent? Wziął na biurko projekt ustawy PO, a że jego długopis słynie z aktywności, więc zmasakrował nasz partyjny projekt tak, że wyszło, ujmując w największym skrócie, że jeżeli frankowicze chcą rozwiązać swoje problemy zadłużenia we frankach szwajcarskich, to powinni wziąć pożyczki w złotówkach, spłacić pożyczki we frankach i skończy się ich problem uzależnienia od kursu franka. Jakie to „idealne” i proste, nieprawdaż.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...