O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

MOJA WINA

Zatytułowałem ten felieton „Moja Wina”, gdyż nie doceniłem obłudy i zakłamania polityków PiS. Poczuwam się do winy, bo nie krzyczałem na tyle głośno, aby rozliczyć za przestępstwa polityczne niektórych polityków PiS jakich dokonali w latach 2005-2007 gdy dzierżyli władzę. Powinienem był przewidzieć ich zdolność do recydywy, gdyż znałem ich osobiście i ich charaktery.

Najłatwiej byłoby gdybym zrzucił winę na mojego Przyjaciela i ówczesnego premiera Donalda Tuska, za nierozliczenie przed Trybunałem Stanu (TS) Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobro i Mariusza Kamińskiego. Owszem, to Donald Tusk nadawał ton naszej polityce w latach 2007 – 2014, był nie tylko premierem i szefem partii, ale był i pozostał dla nas autorytetem politycznym.

Byłem członkiem sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej i wiem, że to nie powody polityczne, ale prawne, wskazujące na ewidentne łamanie prawa, przez polityków PiS, nakazywało postawienie ich przed TS. Jednak wówczas świat był pogrążony w kryzysie. Priorytetem koalicji PO-PSL była ochrona Polski przed globalnym kryzysem finansowym i to nam się udało i to był największy sukces naszych rządów, zapomniany i niedoceniany. Uchroniliśmy kraj nie tylko przed spiralą recesji, ale zapewniliśmy rozwój Polsce, którego zazdrościła nam cała Europa. Polska, a nie polityka i władza, była dla nas najważniejsza.

Niestety za zaniechanie rozliczenia polityków PiS płacimy dzisiaj wszyscy, płaci nasz kraj i tylko Bóg wie jak to się skończy. Już się staliśmy nieliczącym się zupełnie politycznie krajem w Europie i drąży mnie obawa, że dalsze rządy PiS spowodują, że znowu staniemy się pariasem Europy i świata, przez zakompleksionych i niespełnionych ludzi, którzy posługując się kłamstwem i polityczną korupcją dorwali się do władzy. Jednak wierzę, że Polacy nie dopuszczą do dalszych rządów partii PiS, która bardziej przypomina zorganizowaną grupę niszczącą państwo prawne i ład demokratyczny oraz przyszłość Polski, niż partię demokratyczną.


Nie jestem klasycznym politykiem, jestem z natury i moich korzeni związkowca, politykiem społecznikiem, ale na tyle doświadczonym, że wiem, że tego błędu już w przyszłości nie popełnimy. Gwarantem tego jest lider PO Grzegorz Schetyna, który nie ma co ukrywać, nie cieszy się nadmiernym zaufaniem Polaków. Jednak bardzo proszę tylko o wspomnienie okresu, gdy Schetyna pełnił najważniejsze funkcje państwowe, gdy był ministrem spraw wewnętrznych, ministrem spraw zagranicznych i marszałkiem Sejmu. Czy wówczas ktokolwiek miał do Schetyny pretensje, że źle wykonuje obowiązki? Nawet przeciwnicy polityczni doceniali jego profesjonalizm, rzetelność i skuteczność. Dlatego Grzegorz Schetyna jest gwarantem, że przywrócimy Polsce rządy prawa, że przywrócimy Polsce godne i wpływowe miejsce na arenie międzynarodowej, że zasypiemy rowy podziałów społecznych, ale rozliczymy również odpowiedzialnych za łamanie Konstytucji i innych praw Rzeczpospolitej, aby już nigdy nie hańbili Polaków i Polski. To doświadczenie, profesjonalizm i przywiązanie do wartości demokratycznych decydują w polityce o skuteczności, a nie to czy polityk potrafi się podobać elektoratowi.
Trwa ładowanie komentarzy...