O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

„POGRZEB DEMOKRACJI”

Od środy, 6 grudnia rozpoczyna się kolejne plenarne posiedzenie Sejmu RP. Nie zdarza mi się opuszczać, ani posiedzeń Sejmu, ani prac w Komisjach. Nie uchylam się też od innych obowiązków jakie ciążą na mnie jako pośle na Sejm. Postrzegam swoją służbę w Sejmie na rzecz obywateli jako zaszczyt. Niemniej, przygotowując się do wyjazdu na najbliższe posiedzenie Sejmu, mam poczucie tak jakbym jechał na pogrzeb części mnie.

Od 1979 roku, gdy jako 21 letni chłopak, po wyjściu z wojska, podjąłem pracę w Stoczni Gdańskiej, zaangażowałem się w sprawy publiczne. Wówczas w demokratycznej opozycji antykomunistycznej, a konkretnie w Wolnych Związkach Zawodowych. Rok później współorganizowałem z Lechem Wałęsą, Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim, historyczny strajk sierpniowy w Stoczni Gdańskiej, który dał początek powstania fenomenalnego ruchu społecznego w postaci Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Niewielu z nas wierzyło, że będzie to łatwa droga w ówczesnym opresyjnym totalitarnym systemie komunistycznym, wspieranym bezpośrednio przez ówczesne mocarstwo ZSRR. Tak też było, nadszedł stan wojenny, internowanie, zatrzymania, działalność w podziemiu. Ale wytrwaliśmy i przy dużym splocie korzystnej sytuacji międzynarodowej, ale nade wszystko dzięki naszemu wielkiemu uporowi, pokonaliśmy despotyczny totalitarny system komunistyczny. Pokazaliśmy światu, że potrafimy wznieść się ponad wszystkie różnice polityczne i kilkudziesięcioletnie krzywdy i jako pierwsi w ówczesnym obozie komunistycznym, po dwumiesięcznych negocjacjach przy „Okrągłym Stole”, zmieniliśmy pokojowo bieg historii. Prawie całe społeczeństwo włączyło się w budowę demokracji. W 1997 roku Naród przyjął w referendum Konstytucję. Weszliśmy do NATO w 1999 roku i do UE w 2004 roku. Spełniły się sny i marzenia wielu pokoleń Polaków. Świat z podziwem patrzył jak Polska podnosi się z upadku gospodarczego i opresyjnego systemu totalitarnego. Świat doceniał i powierzał Polakom przewodnictwo najważniejszym gremiom UE, Jerzemu Buzkowi funkcję przewodniczącego Parlamentu UE, a następnie Donaldowi Tuskowi funkcję, de facto Prezydenta Unii Europejskiej. Ale też świat wspierał realnie Polskę w naszym wysiłku budowy demokratycznego państwa prawnego z wolnością gospodarczą. Umorzono Polsce znaczną część zadłużenia odziedziczonego po PRL. Do dzisiaj jesteśmy beneficjentem wielomiliardowego wsparcia każdego roku ze strony UE, bez czego trudno byłoby odrabiać zaległości cywilizacyjne.

Przypominam w największym skrócie te „oczywiste oczywistości” z najnowszej historii Polski. Przypominam, abyśmy zdali sobie sprawę co tracimy, w kontekście działalności polskich władz w ostatnich dwóch latach. Od samego początku ukonstytuowania się obecnych organów władzy, rozpoczął się proces destabilizacji instytucji państwa prawnego. Rozpoczęło się od destrukcji Trybunału Konstytucyjnego. Media publiczne po przejęciu przez większość rządową stały się ordynarną tubą propagandową PiS, której nie mogą znieść nawet ludzie sprzyjający tej władzy. Teraz dokonuje się ostatni etap upartyjnienia najwyższych organów sądownictwa. Likwiduje się de facto Sąd Najwyższy, zamieniając go w atrapę z nadbudową tak zwanej Izby Dyscyplinarnej, która po nominacji do niej przez upartyjnioną po zmianach ustawowych Krajową Radę Sądownictwa, stanie się politycznym nadzorcą nad sędziami. Większość sejmowa w sposób autorytarny i sprzeczny z Konstytucją zmienia Kodeks Wyborczy do samorządów i zapowiada zmianę również prawa wyborczego do parlamentu. Nikt uczciwy nie może zaprzeczyć, że te zmiany mają służyć tylko utrzymaniu władzy przez partię PiS. Jeżeli dąży się takimi niekonstytucyjnymi metodami do utrzymania władzy, tym sposobem buduje się współczesny system totalitarny i państwo policyjne.

Praktycznie wszystkie krajowe gremia opiniotwórcze, w tym w szczególności ośrodki naukowe prawnicze i inne, jednoznacznie wykazują na ewidentną sprzeczność z Konstytucją przyjmowanych przez większość parlamentarną PiS ustaw, które prowadzą w sposób autokratywny do zmiany ustroju państwa. Wszystkie gremia Unii Europejskiej oraz Rady Europy ale również rząd USA oświadczeniami Departamentu Stanu wykazują zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Polsce. Parlament Europejski przeprowadził już trzy debaty na temat praworządności w Polsce. Komisja Europejska wszczęła bezprecedensową procedurę w sprawie łamania praworządności w Polsce. Nigdy w historii UE nie były podejmowane tak zdecydowane kroki i krytyka jakiegokolwiek rządu państwa członkowskiego.

Najczęstszą odpowiedzią obecnych polskich władz jest fałszywa formuła, że naród powierzył jej mandat w demokratycznych wyborach i to ich upoważnia do rządzenia w sposób jaki uznają za stosowne. TO NIEPRAWDA !!! Artykuł 7 Konstytucji RP stanowi: Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Natomiast art. 8 Konstytucji stanowi: Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej.

Udaje się na 53 posiedzenie Sejmu świadom, że mogę współuczestniczyć w pogrzebie demokracji w Polsce. Stanie się to jeżeli Sejm przyjmie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym i Kodeksie Wyborczym, w takim kształcie w jakim są procedowane i przegłosowywane przez większość parlamentarną PiS w komisjach sejmowych.

Chcę jednak zdecydowanie oświadczyć, w imieniu własnym i mojego ugrupowania politycznego, nie oddamy polskiej demokracji rządom totalitaryzmu partyjnego PiS. Stajemy, nie tylko my, jako opozycja parlamentarna, ale nade wszystko jako społeczeństwo obywatelskie przed wielkim wyzwaniem przywrócenia w Polsce rządów prawa. Możemy to osiągnąć tylko wspólnym, solidarnym wysiłkiem.

Na zakończenie przytoczę wypowiedź nieodżałowanej pamięci prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który na postawione przez siebie pytanie w przemówieniu wygłoszonym 31 sierpnia 2005 roku na konferencji „Od Solidarności do Wolności” z okazji 25.rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, powiedział między innymi:
Dlaczego Solidarność zwyciężyła? Bo była czymś dużo bardziej znaczącym niż ruchem politycznym, niż związkiem zawodowym, niż nawet chęcią odzyskania niepodległości. Była nie tylko ruchem, ale Duchem,“ potężną siłą moralną, opartą na wartościach humanistycznych, religijnych i demokratycznych. Była koalicją bez nienawiści klasowej i narodowej, koalicją nie dla rozliczenia się z przeszłością, ale dla budowy lepszej przyszłości, opartej na pojednaniu społecznym i na pojednaniu z sąsiadami. Ten Duch był źródłem zwycięstwa Solidarności, bodajże najważniejszej udanej bezkrwawej rewolucji w historii.

Ten Duch, ten etos solidarności obywatelskiej znowu jest nam wszystkim potrzebny.
Trwa ładowanie komentarzy...