O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

PRZEMIJANIE, Pamięci Andrzeja Rzeczyckiego

Członkowie mojego Sztabu Wyborczego, Andrzej Rzeczycki klęczy pierwsze z lewej.
Członkowie mojego Sztabu Wyborczego, Andrzej Rzeczycki klęczy pierwsze z lewej.
Zawsze, gdy odchodzi z tego świata ktoś bliski, nachodzi mnie refleksja o marności naszych ziemskich spraw, a spory, szczególnie te społeczne i polityczne wydają się czymś dziwnym, a nawet niestosownym. Gdybyśmy przeżywali nasze życie tak jak zmarły niedawno Andrzej Rzeczycki, byłoby ono o wiele bardziej wartościowe, a w sensie społecznym, tworzylibyśmy wręcz nieskazitelną wspólnotę. Andrzej, był nie tylko dla mnie jednym z niewielu najbliższych Przyjaciół, ale był Przyjacielem domu, całej mojej Rodziny. Andrzej był „jednokierunkowy”, zawsze był nastawiony na dawanie, na pomoc, zawsze bezinteresowny. Trudno pogodzić się, gdy odchodzi od nas taki Człowiek.

Andrzej Rzeczycki był, no właśnie… nazwanie Andrzeja „działaczem społecznym” czy solidarnościowym, mogłoby być wręcz niestosowne, gdyż to oddanie, ta bezinteresowność, ta ciągła służba Andrzeja wobec innych ludzi, była czymś wyjątkowym i nieporównywalnym z całą rzeszą tysięcy innych aktywnych społecznie ludzi.

Andrzej od zawsze, kiedy Lech Wałęsa przeprowadził się na Zaspę w Gdańsku był Jego i całej rodziny Lecha prawą i lewą ręką na przemian. Pomagał nie tylko aktywnie w tworzeniu „Solidarności”, ale odwoził dzieci Wałęsy do przedszkola, robił zakupy, aby odciążyć zawsze zapracowaną Danusię Wałęsową. Andrzej Rzeczycki był zawsze w cieniu, nigdy nie wchodził w pierwszy szereg, był skromny i oddany. Cały stan wojenny harował jak przysłowiowy wół w podziemiu, pomagał komu tylko mógł.

Dla mnie był nie tylko osobistym Przyjacielem, ale też niezwykle pomocnym druhem na mojej drodze społecznej i politycznej. Dawał z siebie najwięcej w moich kampaniach wyborczych do Sejmu. Ale zawsze był ponad doraźnym sporem politycznym. Bez względu na orientacje polityczne szanowaliśmy i lubiliśmy go wszyscy i taki pozostanie w naszej pamięci, zawsze pełen godności.

ŻEGNAJ PRZYJACIELU, ŻEGNAJ ANDRZEJU, CZĘŚĆ TWOJEJ PAMIĘCI.
Trwa ładowanie komentarzy...