O autorze
Jerzy Borowczak - Polski polityk i działacz związkowy, poseł na Sejm III, VI i VII kadencji. Były opozycjonista w PRL W 1980 razem z Bogdanem Borusewiczem, Bogdanem Felskim i Ludwikiem Prądzyńskim zainicjował strajk w Stoczni Gdańskiej. Od tego czasu należy do bliskich współpracowników Lecha Wałęsy. Po powołaniu NSZZ "Solidarność" został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej związku z SG. Po wprowadzeniu stanu wojennego dyscyplinarnie zwolniony, pracował w gdańskiej Spółdzielni Pracy Usług Wysokościowych.

„DZIĘKUJEMY ZA LEKCJĘ HISTORII”

Nie można kwestionować rangi wizyty prezydenta USA w Polsce. Ważne że miała miejsce. Nie powinno się pomniejszać deklaracji dotyczących zakupów systemów obrony „Patriot” czy perspektywy zakupów gazu LNG z USA. Podkreślić należy, że te sprawy nie były przełomem historycznym w relacjach z USA, ale kontynuacją polityki z minionych lat.

Na tym w zasadzie wyczerpuje się moja pozytywna ocena tej wizyty. Teraz o tym co mnie zabrakło w tej wizycie. Niestety zabrakło mi przynajmniej względnej równowagi interesów pomiędzy Polską a USA. Gdy ustalono, słuszne, bardzo klarowne deklaracje dotyczące kupna za dziesiątki miliardów dolarów gazu z USA na najbliższe lata oraz systemów baterii obronnych „Patriot”, powinniśmy negocjować twardo, przynajmniej offset polityczny.

Naszym żywotnym interesem bezpieczeństwa Polski jest stała obecność i na dodatek wzmocniona dodatkowymi kontyngentami, wojsk amerykańskich w Polsce. Niestety, ale dowiedzieliśmy się z ust prezydenta Trumpa na konferencji prasowej, że ta kwestia, gwarancji dla dalszej obecności wojsk, nie była omawiana. Prezydent Duda nie ośmielił się tej sprawy postawić wprost w rozmowie. To nie jest mój domysł, tylko oświadczenie prezydenta Trumpa.

Tym to sposobem strona polska przyczyniła się do sprowadzenia wizyty najpotężniejszego przywódcy na świecie do roli komiwojażera sprzedającego produkty amerykańskie. Oczekiwanym było przemówienie prezydenta Trumpa na Placu Krasińskich, wypełnionym głównie zwiezionymi zwolennikami PiS z Polski powiatowej i gminnej, którzy zachowali się chamsko, wygwizdując witanego przez Donalda Trumpa, Laureata Pokojowej Nagrody Nobla, Lecha Wałęsę, ale też tym samym prezydenta USA.

Nie ukrywam, że tytuł mojego felietonu jest lekko ironiczny. Cała ta lekcja historii, której nikt nie relacjonował, ani w Ameryce, ani w Europie, była owszem miła, ale ja, jako polityk będący w służbie narodu polskiego, oczekiwałem poważniejszego, bo wypełnionego treścią tych historycznych wspomnień. My Polacy znamy swoją historię i jeżeli ją wygłasza przywódca USA, chciałbym usłyszeć wnioski w takiego przesłania, aby już nigdy na świecie nie doszło do takich zbrodni i ludobójstwa, jak podczas Powstania Warszawskiego, a co ciągle dzieje się na świecie. Z całym szacunkiem dla gościa, ale życzeń mamy aż nadto. Oczekujemy partnerstwa i rzetelnej współpracy, polegającej między innymi na poważnej gwarancji dla ładu międzynarodowego, w tym w szczególności aktywnego powstrzymywania agresji np. na naszego sąsiada Ukrainę, co jest nie tylko zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa, ale dla bezpieczeństwa pokoju światowego.

Dziękuję Panie Prezydencie Trump za wizytę, za tą znaną nam dobrze lekcję historii, ale następnym razem proszę o poważniejsze potraktowanie mnie i moich Rodaków.
Trwa ładowanie komentarzy...