„WSZYSCY LUDZIE PREZYDENTA”

Był film amerykański o takim tytule, oparty na faktach afery Watergate, która doprowadziła do rezygnacji Nixona z urzędu prezydenta USA. Ale u nas to nie film sensacyjny, tylko rzeczywistość, tyle, że aktorami nie są świetni Robert Redford i Dustin Hoffman, ale tacy sobie urzędnicy w kancelarii takiego sobie prezydenta RP. Wszyscy najważniejsi ludzie z otoczenia prezydenta Andrzeja Dudy odchodzą. Dobrze byłoby gdyby ujawnili dlaczego? Czy już nie chcą współuczestniczyć w tym trwałym łamaniu Konstytucji przez ich szefa prezydenta Dudę? A może nie mogą już wytrzymać tej kompromitującej żenady wynikającej z braku jakiejkolwiek podmiotowości prezydenta, który stał się powszechnie ośmieszonym „Adrianem” z kabaretu „Ucho Prezesa”?

Odszedł ze stanowiska szef gabinetu prezydenta, Adam Kwiatkowski. Odszedł z kancelarii prezydenta rzecznik prasowy Marek Magierowski. Odchodzi ze stanowiska szefa kancelarii prezydenta Małgorzata Sadurska, aby stać się nową twarzą „pisiewiczów”, którzy jak szarańcza oblegli wszystkie możliwe synekury w spółkach skarbu państwa. Małgorzata Sadurska obejmuje stanowisko wiceprezesa potężnej korporacji ubezpieczeniowej, będącej w rękach skarbu państwa, PZU. Jedynym doświadczeniem ubezpieczeniowym, wynikającym z powszechnej wiedzy o Małgorzacie Sadurskiej jest fakt, że miała ubezpieczony samochód, być może w PZU. Marna to kwalifikacja, a mówiąc poważnie, żadna, aby pełnić tak odpowiedzialną funkcję w dużej korporacji o wartości kilkunastu miliardów złotych, w której mają też ulokowane na giełdzie w akcjach tej spółki, setki tysięcy obywateli.

Jednak frapującym jest też element polityczny tego exodusu z kancelarii prezydenta. Wobec braku jakichkolwiek informacji o przyczynach rezygnacji, co jest lekceważeniem obywateli, można snuć tylko przypuszczenia. Jednym z pierwszych nasuwających się skojarzeń może być hipoteza, że ci ludzie prezydenta po prostu wstydzą się nadal pracować z Andrzejem Dudą. Nie chcą już chyba dalej firmować swoimi twarzami tej ułomnej, bezbarwnej i nijakiej prezydentury. Powinni to jednak powiedzieć wprost, aby uratować twarz, a nie nurzać się dalej w tym godnym pożałowania spektaklu oportunizmu i korupcji politycznej.
Trwa ładowanie komentarzy...